Że stado nie ukrywa lasu
Nie jesteśmy dumni, ale to dopiero początek (nic dodać nic ująć). Teraz nadszedł czas, aby otworzyć punkt skupienia, serce i uszy. I idź naprzód.
Drodzy Szaleni Umysły:
Piszę dziś po emocjonalnym kacu ostatnich tygodni demonstracji , haseł, wspólnych łez, uścisków i setek historii opowiedzianych cichym głosem, w barach, w domach, na ulicach.
Mnie też zgwałcili. Ja też.
I tak, jeśli co dziesiąty z nas został zgwałcony, konta nie zawodzą . Mamy tam zakopane tysiące historii.
I ilekroć to piszę, przypominam sobie, że pewnego dnia na warsztatach teatralnych musiałem zrobić ćwiczenie z partnerem. Musieliśmy wyjaśnić coś, co przydarzyło się nam w życiu i co możemy w jakiś sposób przedstawić. A on powiedział mi, że została zgwałcona, gdy był mały .
Dzięki niemu, który też odważył się mi powiedzieć, pisząc o gwałtach, zawsze pamiętam o tych stworach.
Nie ma tych wszystkich historii i my też ich potrzebujemy.
Musimy przestać „wyznawać”, że nam się to przydarzyło, bo to nigdy nie była nasza wina . Musimy umieć to policzyć z podniesioną głową, w chwilach, których każdy chce, w momentach, które każdy wybiera.
Jeśli wrócę do tego, to dlatego, że otrzymałem wiele beznadziejnych wiadomości z pytaniami: co teraz? Co teraz zrobimy? Myślę, że koncentrujemy się w złym miejscu.
Ponieważ teraz, zwykle.
Zdaniem paczki był garnitur, ale nie jest to jedyny garnitur: to jest zwykły garnitur, to garnitur, który zawsze się zdarza .
Różnica polega na tym, że tym razem powiedzieliśmy wystarczająco dużo. Różnica polega na tym, że wywołaliśmy międzynarodowe poruszenie.
Różnica polega na tym, że wstaliśmy i nie możemy znowu usiąść.
To jest początek, zasada, która jest subskrybowana od lat, praca w sieci mrówek, w sieciach oporu, z których wszyscy musimy być dumni.
To jest owoc naszych wysiłków, aby przemoc stała się widoczna , Umysły, wysiłek wszystkich: z domów, z sąsiedztwa, ze szkół, z grup przyjaciół, z grup aktywistów, ze wszystkich ziarenek piasku, które mamy przygotowywał się do burzy.
A teraz żeby kontynuować, że oburzenie nie ginie w hasłach , że nasza siła nie odchodzi, że to, co czuliśmy tego popołudnia w skupieniu przeciwko wyrokowi, nie rozpływa się.
Byłem w Barcelonie. Przybyłem na wpół zatopiony w żalu i wyszedłem tam odnowiony po tylu uściskach, które dawaliśmy sobie nawzajem i tak dużym uczuciu, że nie jesteśmy sami .
Niech uściski nie ustają, niech ramiona do płaczu, niech uszy nie przestaną opowiadać nasze historie, niech wściekłość nie ustanie i obyśmy wiosno nauczyli się wychodzić z wściekłości .
I że otwieramy punkt ciężkości: granice to przestrzenie bezkarnego gwałtu, przestrzenie niewidzialności to obszary bezkarności .
To, co przydarzyło się nam wszystkim, zdarza się codziennie nieudokumentowanym pracownikom domowym, którzy są do dyspozycji swoich panów, nie mając dokąd pójść, dzieje się tak z prostytutkami nękanymi przez policję, którzy nie mają czasu ani miejsca na zastanowienie się jeśli powinni pójść z tym klientem, czy nie, ponieważ grozi im już kolejna grzywna, dzieje się tak z towarzyszami, którzy ryzykują ekstradycję, jeśli zgłaszają, że również zostali zgwałceni.
Wszyscy jesteśmy.
Ale nie wszyscy jesteśmy jednakowo bezbronni. Uczyńmy tę siłę autentyczną, „jeśli dotkną któregoś z nas, dotkną nas wszystkich”.