Powiem wystarczająco dużo i może cię stracę (ale odzyskam swoją godność)
Nie jesteś nikomu nic winien. Nie musisz się z nim trzymać. Nie musisz się podporządkowywać ze strachu przed tym, co powiedzą. Nie oceniaj siebie tak surowo. Buntować się raz po raz przeciwko oczekiwaniom innych. Walcz i bądź wolny.

To nie twoja wina.
Nie jesteś tym, co ci zrobili.
Nie należysz do nikogo.
Nie musisz mówić tak, kiedy chcesz powiedzieć nie.
Nie musisz mówić nie, kiedy chcesz powiedzieć tak.
Nie jesteś nikomu nic winien.
Nie musisz się z nim trzymać.
Nie musisz się podporządkowywać ze strachu przed tym, co powiedzą.
Nie oceniaj siebie tak surowo.
Nie udzielaj wyjaśnień każdemu.
Nie połykaj dyskomfortu, nie przeszkadzając.
Nie myśl o każdym przed sobą.
Nie jesteś tylko jedną rzeczą i to wszystko.
Nie rób tego bez kompromisu.
Nie trać czasu w miejscu, w którym nie jesteś kochany.
Nie musisz próbować.
Nie jesteś gorszą osobą, jeśli czegoś nie wiesz.
Nie jesteś tym, czego się uczyłeś.
Nie jesteś tym, co robisz.
Nie potrzebujesz zgody.
Nie polegasz na humorze innych, aby być szczęśliwym.
Nie mogą odebrać ci wolności ani miłości.
Nie zapomnij.
Twój.
Jesteś Twój.
I nikt inny.
Nie pozwól im cię pokonać.
Niech napełnią cię wściekłością.
Że zmieniają cię w kogoś, kto nie ufa innym.
Nie stawiaj się w tym wygodnym miejscu.
Na którym robią ci mentalne zdjęcie.
I to wszystko.
Buntować się raz po raz przeciwko oczekiwaniom innych.
Wobec tego więzienia zakłada to samozadowolenie.
Wbrew wszystkiemu, czego od ciebie oczekiwali.
Ale tak nie jest.
Nie ułatwiaj im tego.
Być używana.
Do unieważnienia.
Być jeszcze jednym pionkiem w grze, w którą nie chcesz grać.
Spędzić życie na walce, ponieważ kochają kogoś, kto nie istnieje.
Nie poddawaj się i nie cierp.
Oby nie zmusili cię do zgorzknienia.
Do szarości dni.
Broń swojego prawa do radości.
Walcz i bądź wolny.
Nie zgadzaj się z nimi.
Ponieważ chcą cię nienawidzić.
Ale będą cię mieć.
Kochający.