Kropla, która złamała grzbiet wielbłąda
Francesc Miralles
Życie we dwoje może powodować kumulację drobnych kłótni, zmieniając komunikację w wymianę skarg. Jak zmienić dynamikę, by być szczęśliwszym?

W Lourdes i domu Mario wybuchła wojna. Po roku randek wystarczyły dwa miesiące koegzystencji, by harmonia eksplodowała.
„ Mam już dość tego, że codziennie zostawiasz swój talerz śniadaniowy i filiżankę niemyte,” skarciła go przy drzwiach. Potem muszę wracać sprzątając. To, że wkrótce pójdziesz do biura, nie oznacza, że jestem twoją pokojówką.
-Ale o czym ty mówisz? Mario bronił się. Nie mówiłem ci, żebyś cokolwiek mył. Po prostu rano mam mało czasu i wolę to robić wieczorem.
-Oczywiście, jak jesz z kolegami w biurze … Ale mam tutaj lunch i nie lubię, gdy kuchnia jest brudna.
-Jeśli jesteś sprzątaczką, to twój problem, nie mój.
Tej samej nocy, po długim dniu, Lourdes i Mario rozmawiali o wydarzeniach dnia, kiedy nowy spór zapalił lont.
„Czy wydaje ci się normalne, że ten włoski piosenkarz i autor tekstów cytuje cię cztery razy w tygodniu?” Zaprotestował Mario. Ile kosztujecie zdjęcia?
- Tak samo jak inni, ale poprosił mnie też o raport dla magazynu. To płaci za to osobno.
-Tak … on chce z tobą flirtować. Jesteś ślepy?
Po tygodniu kłótni , w sobotę Lourdes retuszował zdjęcia na komputerze, gdy w domu zgasło światło, tak jak Mario uruchomił bieżnię.
-O nie! krzyczała. Jak myślisz o podłączeniu tego komputera podczas pracy? Aparat podłączyłeś też na statywie… Nie może być tak wiele podłączonych!
-Kamera działa na baterie, głuptasie! Chciałem tylko zobaczyć później, czy biegając mam stanowisko, które wskazał mi trener.
- Naprawdę jesteś głupi. Właśnie wziąłeś trzy godziny wolnego od mojej pracy!
- To ostatnia kropla - odparł Mario. Gdybyśmy mieli wolny weekend, jak normalna para, nie musiałbym biegać na tej głupiej bieżni.
- Mogłaś pobiegać, kiedy to skończę - powiedziała ze łzami w oczach. Dostawa jest dziś po południu, a teraz muszę zacząć od nowa!
Wściekła poszła zamknąć się w łazience , podczas gdy Mario przywrócił prąd do mieszkania. Zniechęcony, podłączył aparat do telewizora. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę, zawstydzony, że nagrał całą dyskusję. Krzyki na ekranie zwróciły uwagę Lourdes, która usiadła obok niego na kanapie, jakby patrzyła na dwóch nieznajomych.
- Jesteśmy dwójką szaleńców - skomentował Mario, równie zdenerwowany jak ona. A najgorsze jest to, że wszystkie te wyrzuty są bezużyteczne. Ponieważ to, co naprawdę chcemy sobie powiedzieć, to coś innego.
-Co?
-Nie wiem, gdzie słyszałem, że każda skarga kryje potrzebę. Kiedy narzekasz, drugi staje się obronny. Ale jeśli wyrazisz swoją potrzebę, wynik jest zupełnie inny.
- Teoria jest w porządku - powiedziała. A co jeśli wyłączysz telewizor i spróbujemy to wcielić w życie?
-W jaki sposób?
-Zamiast narzekać, jak poprzednio, czy możesz wyrazić swoją potrzebę? Zrobię to później.
Mario wziął głęboki oddech i powiedział:
-Wiem, że masz wiele dostaw, ale chciałbym podzielić się z wami weekendem. Tęsknię za Tobą.
- Masz rację - powiedziała, spuszczając głowę. Jeśli możesz być bardziej uporządkowany w domu, kupię nam czas . Ja też muszę być z tobą, chociaż ostatnio byłem zrzędą.
Oboje śmiali się i wiedzieli, że od tego dnia wszystko się zmieni.