Dobro od zła

Francesc Miralles

Trudności podczas podróży pozwalają bohaterowi tej historii zrozumieć, że funkcjonujemy na zasadzie kontrastu: docenimy dobro tylko wtedy, gdy najpierw zobaczymy zło.

Kiedy Antonio wylądował w Bombaju , nie wyobrażał sobie, że jego podróż, by napisać swoją pierwszą powieść, zacznie się piekielnie.

Powitał go chłód wilgotnego i duszącego ciepła, gdy szukał taksówki do hotelu. Zapach perfum i palących się śmieci mieszał się z ostrą muzyką wydobywającą się z przydrożnych straganów.

Po irytujących negocjacjach w celu ustalenia ceny wyścigu do Bombaju Antonio usiadł z tyłu, gotowy do podziwiania pierwszych widoków Indii.

Ku jego rozczarowaniu, droga była smutnym widokiem biednych szmat jedzących, myjących się lub spających na asfalcie.

-Czy wszyscy ci ludzie są bezdomni? Antonio zapytał taksówkarza swoim najlepszym angielskim.

-Cóż… Powiedzmy, że mieszkanie tam jest dla nich wygodne.

-Co w tym wygodnego?

- Wiele z tych osób pracuje w firmach znajdujących się na poboczu drogi: w sklepach, restauracjach, warsztatach… Przyjeżdżają z daleka i przyjemniej jest spać na świeżym powietrzu niż jak zwykle w biznesie.

-To jest dobra strona rzeczy …

Taksówkarz pokręcił głową w lewo i prawo. Antonio nie rozumiał, dlaczego powiedział „nie”, nie odkrył jeszcze, że ten boczny ruch oznacza „tak” dla mieszkańców.

Kiedy dotarłem do hotelu, nic nie odpowiedziało na to, co widziałem w sieci podczas dokonywania rezerwacji. Pokój nie był na zewnątrz, lecz wychodził na brudny wewnętrzny dziedziniec, po którym wędrowały karaluchy. Zamiast klimatyzacji - poinformowali go, że jest zepsuta - musiał zadowolić się wentylatorem, który tylko przenosił gorące powietrze.

Oburzony zszedł na dół, aby pokłócić się z woźnym, ale zastał go śpiącego za ladą.

Wyruszył na Colaba Causeway, wielką handlową arterię Bombaju, z myślą o zjedzeniu czegoś przed zaśnięciem. Kiedy węszył po ulicznych straganach i małych restauracjach, pomyślał o tym, jak bardzo różniło się to od tego, co czytał w powieściach Kiplinga.

Na ulicy z pewnością były słonie i wychudzone krowy, ale nigdzie nie było romansu z książkami.

Antonio siedział na tarasie przed głównym dworcem kolejowym o imponującym wiktoriańskim stylu.

„Myślę, że to jedyna fajna rzecz, jaką widziałem, odkąd tu przybyłem” - powiedział głośno.

Po co nam nieprzyjemne rzeczy? Aby później docenić piękne rzeczy

Ciemny mężczyzna w okrągłych okularach, który siedział obok niego, mówił do niego po hiszpańsku:

-Nie tylko piękne rzeczy są dobre. Potrzebujemy też innych.

Dowiedziawszy się, że ten człowiek był profesorem i studiował filozofię na Kubie, Antonio zapytał go:

-Dlaczego potrzebujemy nieprzyjemnych rzeczy?

-Po pierwsze, aby później docenić te piękne, ponieważ ludzki umysł działa na zasadzie kontrastu. Jeśli nie cierpiałeś z powodu dyskomfortu spania na podłodze, nigdy nie zrozumiesz, co oznacza wygodne łóżko.

Antonio wstydził się, że był zły, kiedy zobaczył swój pokój hotelowy, kiedy na ulicy spały miliony ludzi.

Równanie jest następujące: dobro nas uszczęśliwia, a zło nas uczy

„Ale to nie jedyne dobre i złe” - kontynuował profesor. Równanie jest następujące: dobro, które nam się przytrafia, czyni nas szczęśliwymi, a zło nas uczy, chyba że odrzucimy lekcję. W takim przypadku stajemy się neurotyczni.

-Myślę, że mam coś neurotycznego … I dobrze przemyślane, wszystkie złe rzeczy, których dzisiaj doświadczyłem, dają mi dobry początek powieści - przyznał z uśmiechem -. A przynajmniej do historii.

Popularne Wiadomości