Nie bój się zawieść - zdejmij kostiumy
Ferran Ramon-Cortés
Nie chcemy zawieść innych i dlatego często zachowujemy się w sposób, który nie odpowiada temu, kim naprawdę jesteśmy.

Przy jednym ze stolików w małej, sąsiedzkiej restauracji czwórka przyjaciół jadła razem . Jedna z nich, Carmen, proponowała reszcie wielkie przyjęcie z okazji zbliżającej się już rocznicy ich wszystkich.
-Wyobrażać sobie! Wszyscy nasi przyjaciele, od szkoły do teraz. Mnóstwo ludzi, muzyka na żywo… To będzie niesamowite!
Podczas gdy dwoje przyjaciół entuzjastycznie przyjęło ten pomysł, inna z nich, Ana, ograniczyła się do słuchania bez mówienia. Prawda jest taka, że był przerażony dużymi wydarzeniami publicznymi, a już zaplanował kameralną uroczystość z małą grupą przyjaciół. W pewnym momencie Carmen zapytała go:
-Ana, co powiesz? Zarejestruj się, mam nadzieję …
Ana nie wiedziała, co odpowiedzieć. Po ciszy, która wydawała się wieczna , usłyszała, jak mówi:
- Jasne, będzie fantastycznie.
Po czym, pod pretekstem wiadomości, która została wprowadzona na jego komórkę, wyszedł na chwilę na ulicę. Wziął głęboki oddech i próbował przyswoić sobie zobowiązanie, które właśnie nabył, kiedy usłyszał obok siebie głos mówiący:
-Podejrzewam, że to nie jest dokładnie taka impreza, jaką planowałeś …
Ana była skamieniała. Stojący obok niej ujmujący starszy mężczyzna patrzył na nią z uśmiechem. Ana zastanawiała się: „Czy to się naprawdę działo? Czy ten mężczyzna czytał jej w myślach jak w filmach? ”. Mężczyzna pospieszył do rozmowy:
„Nazywam się Max i jadłem obiad przy stole obok ciebie”. Obawiam się, że byłeś zbyt oszołomiony, by mnie zauważyć, ale widziałem twoją twarz, kiedy przyjąłem propozycję przyjęcia, a przede wszystkim złapałem ton twojego głosu, gdy powiedziałeś, że będzie fantastycznie. Dlatego podejrzewam, że nie czyni cię to choćby odrobinę śmiesznym .
Ana zdała sobie sprawę, że ten mężczyzna trafia w dziesiątkę , więc odważyła się wyznać prawdę.
-Jestem Ana i nie, w ogóle mi się to nie podoba . Ale, jak zawsze, nie mogłem odmówić. Coś we mnie nie opuściło mnie.
-Możesz mi powiedzieć więcej?
- To moi przyjaciele ze szkoły i bardzo ich kocham. Ale one działają w jeden sposób, a ja w inny. Nie lubię dużych przyjęć. Nie na wieczorne wyjścia. Nie robię tego wszystkiego . Impreza, którą zaplanowali, nie była tym, czego chciałem ani tym, czego się spodziewałem.
-A dlaczego powiedziałeś to, co powiedziałeś?
- Ponieważ, jak zawsze, nie chciałem ich zawieść .
-Jak zawsze, mówisz.
-Tak, ponieważ zawsze robię to samo.
- A jak myślisz, co by się stało, gdybyś, jak mówisz, ich rozczarował?
- Że prawdopodobnie bym ich stracił .
Max zdobył się na uśmiech. Ta absurdalna wiara sprawiła, że zachowywała się w ten sposób, i to było po prostu: przekonanie.
Ale będzie musiała mu to wyjaśnić i może pomogłaby mu mała prowokacja .
-Czy jesteś zadowolony z podjętej decyzji? zapytał Max.
-Absolutnie. Widziałeś już moją twarz.
-Cóż, wiesz, że w ten sposób naprawdę je stracisz .
Ana zrobiła minę, nie rozumiejąc niczego.
Max wyjaśnił:
- Widzisz, Ana, z zamiarem nie rozczarowania innych mówimy wiele rzeczy, które nie pochodzą od nas. Że nie są autentyczne. A to zagraża naszym związkom, znacznie bardziej niż mówienie rzeczy, o których naprawdę myślimy. Ponieważ w końcu przyjmujemy niewygodne zobowiązania lub wyrażamy opinie, których nie czujemy. W końcu czujemy się źle i chcemy porzucić te relacje …
-To właśnie mi się z nimi dzieje. Nieraz rozważałem nie przychodzenie na obiady.
-Tam to masz. A jeśli to nie ty uciekasz, to inni to zrobią, gdy prawda zostanie odkryta, ponieważ zaufanie zostanie mocno naderwane.
Max nie był pewien, czy pomysł ją złapał, więc dodał:
- Ano, to, co robisz ze swoimi przyjaciółmi - i prawdopodobnie z wieloma osobami wokół ciebie - nosi dużą maskę, która nie pozwala im widzieć cię takim, jakim jesteś. Myślisz , że inni lubią Twoją maskę bardziej niż prawdziwą twarz, ale my nie lubimy masek . Ponieważ wiemy, że to tylko fikcja.
Ana doskonale to teraz rozumiała i nie podobał jej się pomysł noszenia maski. Jednocześnie stwierdził, że nie jest w stanie zmienić kursu . Nie wiedziałem, co robić.
-Ok, co mam zrobić? Jak zdjąć maskę, skoro widzieli ją przez całe moje życie?
-Daje pewien szacunek, prawda? Cóż, w dzisiejszym przypadku jest to bardzo proste.
Musisz tylko powiedzieć, co myślisz.
Powiedz to z miłością, z szacunkiem dla tego, co wybrali, ale szczerze. To wszystko, czego potrzebujesz, aby zrzucić maskę i odkryć swoją prawdziwą twarz .
Max pozwolił, aby upłynęło dużo czasu, po czym dodał:
-Tylko relacje oparte na autentyczności są trwałe. Związki, w których nie mogę być sobą, są ogromnym ciężarem, z którego prędzej czy później będę musiał odpuścić. Ciągłe noszenie maski razem z innymi jest śmiertelnie męczącym i frustrującym ćwiczeniem .
-Ale obawiam się, że nie lubią tego, jaki jestem, że nie lubią mojej twarzy.
-Czy przyjaźń kogoś, komu nie podoba się sposób, w jaki jesteś, jest dla ciebie warta?
-Nie, widziane w ten sposób … nie może tego mieć.
-Cóż, nie ma innego sposobu, aby to zobaczyć. Odkryj swoją prawdziwą twarz; niech ludzie to dostrzegają i doceniają. A ci, którzy nie zasługują na to, by być twoimi towarzyszami podróży.
Ana zamyśliła się. Próbował przyswoić sobie tę cenną lekcję. Nagle ponownie zadzwonił jego telefon komórkowy . Otrzymał wiadomość od Carmen, która brzmiała: „Gdzie byłeś?” Musiał wrócić i musiał wrócić z podjętą decyzją.
Zdecydowanie powiedział Maxowi:
-Wchodzimy?
-Przed siebie. Ty pierwszy.
Podeszła do stołu i gdy usiadła, powiedziała znajomym:
-Dziewczyny, naprawiam. Przepraszam. Bardzo cię kocham i dobrze o tym wiesz , ale ta impreza - impreza, którą pokocham, którą organizujesz i cieszysz się - nie idzie ze mną.
Zapadła gęsta i długa cisza, którą Carmen przerwała, mówiąc:
-Rozumiem doskonale, Ana. I dziękuję i podoba mi się, że masz wystarczająco dużo pewności siebie, aby nam powiedzieć.
I nadal dodał:
-I przepraszam, że nie zauważyłem.
Ana odwróciła się, by spojrzeć na Maxa. Chciał - nawet jeśli był to tylko jego uśmiech - okazać mu swoją wdzięczność. Ale następny stół był pusty . I nie tylko to: było bez skazy, z przygotowaną obsługą. Wydawało się niemożliwe, żeby ktokolwiek jadł tam tamtej nocy.