„Utalentowani chłopcy i dziewczęta często czują, że nie pasują do świata”

Sílvia Díez

Jest autorką książki „Supermentes”, która ukazuje utalentowanym chłopcom i dziewczętom. Wyzwanie dla rodziny i dla szkoły.

W filmie Niezwykły prezent (2021) utalentowana dziewczyna jest wychowywana przez swojego wujka, również o wysokich zdolnościach, po tym, jak matka dziewczynki (kolejny geniusz) zostawiła ją na czele brata, popełniając samobójstwo.

Wujek chce, aby jego siostrzenica pobierała naukę w szkole publicznej w otoczeniu chłopców i dziewcząt z jego sąsiedztwa, a babcia jest przekonana, że w szkole specjalnej musi rozwinąć swój pełny potencjał.

Edukacja specjalna czy integracyjna? Przed takim dylematem często stają rodzice uzdolnionych dzieci.

Esther Secanilla , doktor i profesor psychologii na Uniwersytecie Autonomicznym w Barcelonie, specjalizująca się w udzielaniu porad rodzicom i nauczycielom, wyjaśnia, w jaki sposób możemy towarzyszyć tym małym utalentowanym dzieciom . Towarzyszy wielu przypadkom i dobrze zna ich cierpienie.

„Dlatego pomysł napisania Superminds (Gedisa) miał przede wszystkim na celu uwidocznienie tych chłopców i dziewcząt, abyśmy wszyscy zdali sobie sprawę, że oni istnieją, że są częścią naszego społeczeństwa i musimy ich zintegrować i zapewnić im miejsce w taki sam sposób, w jaki dążymy aby uwzględnić tych, którzy są mniej inteligentni ”.

Wywiad z Esther Secanilla

-A jak im dobrze towarzyszyć?
- Najważniejsze, żeby wziąć pod uwagę kontekst, który ich otacza, bo to, co w jednym przypadku może być wspaniałe, w innym to nie to samo. Ogólnie można powiedzieć, że im bardziej sytuacja jest znormalizowana, tym lepiej. Tych dzieci nie należy wyrywać z ich zwykłego środowiska lub miejsca, w którym się urodziły, ale aby było to opłacalne, środowisko musi się do nich dostosować.

Szkoła musi być integracyjna i dostosowywać się zarówno do potrzeb dzieci z trudnościami w nauce, jak i do tych dzieci, które przetwarzają informacje w inny sposób, zapamiętują je i wyrażają w inny sposób. Ale to się często nie zdarza. Musimy przekształcić szkołę, tak aby była odpowiednia dla wszystkich i zapewniała specjalistyczną i indywidualną opiekę.

-Jakie są najczęstsze błędy w tym akompaniamencie?
-Kiedy te dzieci nie otrzymują bodźców i wyzwań, których potrzebują, nudzą się i kończą niepowodzeniem w szkole, zwłaszcza w okresie dojrzewania. To jest najbardziej powszechne. Szkoła powinna zapewnić im możliwość pogłębienia tego, czego się uczą, w miarę możliwości w tej samej sali, co ich rówieśnicy w tym samym wieku. Przyspieszenie kursu jest opcją, ale zależy to od środowiska i tego, czy dogadują się z rówieśnikami. Często zdarza się również, że utalentowani chłopcy i dziewczęta są wykorzystywani przez swoich rówieśników.

-Czy otacza Cię jeden z mitów, że nie zawsze wiesz, jak dobrze odnosić się do innych?
-Mówienie zawsze lub nigdy jest tym, co tworzy mity. Prawda jest taka, że ​​nie wszystkie dzieci o wysokich zdolnościach są wykorzystywane przez rówieśników, ani też nie wszystkie mają dobre relacje. Podczas oceny przypadku i przed podjęciem jakichkolwiek działań ważne jest, aby sprawdzić, czy nie występuje dyssynchronizacja, to znaczy czy chłopiec lub dziewczynka wykazują rozbieżność między ich zdolnościami intelektualnymi a emocjonalnymi.

-Czy zawsze trzeba postawić diagnozę? Ciężar etykietowania dziecka jako „uzdolnionego” nie może być dla niego zbyt duży?
- Diagnoza jest zwykle potrzebna, bo najgorsze problemy pojawiają się, gdy je zaniedbujemy, bo nie wiemy, że mamy do czynienia z dzieckiem o dużych możliwościach. Wysoko zdolne dzieci, które rozwijają się powyżej średniej we wszystkich obszarach, mniej więcej równomiernie, zwykle pozostają niezauważone i mają niewiele problemów z dostosowaniem. To oni się dostosowują.

Może się też zdarzyć, że kontekst potrafił im towarzyszyć w naturalny sposób. Ale bez wcześniejszej diagnozy trudniej jest doradzić odpowiednie podejście dziecku, które ma duże zdolności w jednym obszarze (talent). Z drugiej strony diagnozowanie nie powinno służyć etykietowaniu i to wszystko, ale kierować działaniami rodziców i szkoły. Musi to być wiążąca diagnoza dotycząca rozwoju szkoły. Gdyby nasze szkoły szanowały specyfikę każdego dziecka, mogłoby to nie być konieczne, ale tak nie jest.

„Powinniśmy przekształcić szkołę w bardziej elastyczne miejsce z nauczycielami, którzy zwracają uwagę na każde dziecko, aby dowiedzieć się, czego potrzebuje”.

-Jak postawić dobrą diagnozę?
-Diagnozę należy postawić na podstawie interdyscyplinarnej i wspólnej pracy wszystkich specjalistów i członków rodziny, którzy mają kontakt z dzieckiem. Ważne jest, aby wszyscy poszli do jednego, ale nadal istnieje znaczna dysocjacja między rodzicami a szkołą i brak płynności w komunikacji między nimi. Nie wystarczy wykonać testu lub ograniczyć się do obserwacji.

Kroki, które należy wykonać, to: dokonanie oceny przez szkołę (nauczyciele, szkolny zespół psychopedagogiczny itp.), Ocena pracy szkoły, jej relacji z kolegami z klasy, przeprowadzenie wywiadów z rodzicami i stosowanie zdrowego rozsądku . Gdy podejrzewamy, że mamy do czynienia z możliwym przypadkiem dużych zdolności, musimy udać się do specjalistycznego ośrodka diagnostycznego o dużych możliwościach, aby to przeprowadzić. Na podstawie tej diagnozy można ustalić wytyczne, których należy przestrzegać, ale należy kontynuować obserwację, gdy osoba się zmienia, a także jej potrzeby.

-Czy jest wielu utalentowanych ludzi ukrytych po niepowodzeniach w szkole?
-Tak, ponieważ wiele błędnych diagnoz jest przeprowadzanych, gdy mylone są dzieci o wysokich zdolnościach z dziećmi cierpiącymi na przykład na ADHD. ADHD jest diagnozowane zbyt lekko i czasami jest leczone, bez konieczności zawsze. Chodzi o próbę zrozumienia w każdym przypadku, co się naprawdę dzieje. Jedynie struktura językowa chłopca lub dziewczynki może już dostarczyć wielu informacji, oprócz ich stanu emocjonalnego i najbliższego otoczenia.

-Czy rola rodziców może zrekompensować trudności, jakie może napotkać dziecko o wysokich zdolnościach?
- Rola rodziców jest decydująca, ponieważ te dzieci czują, że nie do końca pasują do świata i to uczucie towarzyszy im w wielu momentach ich życia. Rodzicom powtarzam najczęściej to, że patrzą na swoje dziecko, patrzą na niego czysto, bez uprzedzeń i nie myśląc o tym, kim chcieliby, żeby był, a kim nie jest, ale akceptując to, kim jest i rozpoznając to.

„Ważne jest, aby słuchać naszych dzieci i tworzyć przestrzenie do komunikacji, ale także do ciszy”.

Wydaje się, że jesteśmy blisko nich, ale w rzeczywistości jesteśmy bardzo daleko od otaczających nas osób, ponieważ nie wiemy, jak przestać słuchać, po prostu być i dzielić. W niektórych szkołach wprowadzono uważność z bardzo dobrymi wynikami. Uczyłem technik relaksacji i medytacji nauczycieli szkół średnich, którzy bardzo niechętnie stosują je na swoich zajęciach, a po ich wykonaniu zaczęli wyjaśniać, jak dobrze im to działa. Zatrzymanie się jest bardzo ważne.

-Czy nauczyciele są przygotowani do obsługi dzieci o dużych zdolnościach?
- Wystąpienie reklamacyjne jest wśród nich najczęstsze. Innym razem proszą cię o scenariusz ze wszystkimi wskazówkami, w których podaje się magiczny przepis, który rozwiązuje wszystko. Podczas wstępnego szkolenia, które otrzymują, bardzo mało czasu poświęca się na sprawdzenie, jak dbać o uzdolnione dzieci. W Saragossie i La Rioja prowadzone są bardzo interesujące inicjatywy mające na celu wczesne wykrycie tych dzieci i zapewnienie ciągłego szkolenia nauczycieli, aby pomóc im w opracowaniu odpowiednich protokołów pedagogicznych i zasobów.

Chłopcy i dziewczęta mają sto sposobów myślenia, a zamiast tego w szkole pozostaje tylko jeden - poznawczy. Gardner, pierwszy autor, który mówił o inteligencjach wielorakich, spotkał się z dużą krytyką i chociaż sam przyznał, że nie chodzi o to, że mamy inteligencje wielorakie, ale raczej łatwiej w jednym obszarze niż w innym, to pomogło nam lepiej wykorzystać te różnice, zwłaszcza w firmach. W rzeczywistości coraz więcej programów nauczania jest tworzonych w oparciu o kompetencje.

-Czy mógłbyś opowiedzieć przypadkowi dziecka o wysokich zdolnościach, w którym byłeś?
-Miałem przypadek dziecka będącego ofiarą bullyingu w szkole przez długi czas bez interwencji. Wrócił do domu złamany, a z klasy P3 ciężko było mu chodzić do szkoły. Mimo wszystko przechodził kursy. W pierwszym miał szczęście, bo znalazł nauczyciela, który dobrze mu towarzyszył i pomógł mu, ale w trzecim pogorszyło się złe traktowanie jego kolegów z klasy. Szkoła odmówiła zajęcia się specjalnymi potrzebami tego dziecka, a także interweniowania w bullyingu; tak szybko zaczęły się złe oceny, za co szkoła obwiniała rodziców. Po diagnozie, która potwierdziła duże możliwości dziecka, szkoła kontynuowała swoją linię, niechętnie poświęcając mu szczególną uwagę.

Ostatecznie rodzice zmienili dziecko ze szkoły, czego chcieli uniknąć, a wraz ze zmianą, bez przyspieszenia kursu, z diagnozą, szkoła ostatecznie zajęła ich dziecko właściwie. Teraz jest na trzecim roku ESO i ma się dobrze z kolegami z klasy, podczas gdy instytut robi wszystko, co możliwe, aby zapewnić mu potrzebne wsparcie i dostosowuje program nauczania. Czy to historia sukcesu? Zobaczymy ewolucję.

Popularne Wiadomości